Problem związków partnerskich

Trwa rozłam w Platformie Obywatelskiej. PO nie może się zgodzić, co do stanowiska w sprawie związków partnerskich. partyjni konserwatyści nie chcą oddzielnej ustawy definiującej takie związki, wolą dodawać kolejne zapisy do ustawy już istniejącej.

Zwolennicy oddzielnej ustawy mówią o nadużyciach, jakie może powodować tworzenie dodatkowych zapisów. Według nich konserwatyści dążą w ten sposób do bigamii, bo skoro nie będzie rejestracji związków to nic prawnie nie stoi na przeszkodzie, aby zawierać związki z kilkoma osobami jednocześnie.

Artur Dunin jest autorem projektu ustawy o związkach partnerskich, który jednak nie przeszedł. Projekt zakładał prawo dostępu do informacji medycznej o partnerze oraz prawo decydowania o pochówku, a także trzyletni obowiązek alimentacyjny.

Debata społeczna w Polsce leży, nawet politycy jednej partii nie potrafią się ze sobą porozumieć w jednej kwestii, to czego spodziewać się po sfrustrowanym społeczeństwie? Trudno powiedzieć, jakie stanowisko w sprawie oddzielnej ustawy dotyczącej związków partnerskich ma partia rządząca, na której przecież spoczywa obowiązek uporania się z tą ważną kwestią społeczną.

Giertych, Macierewicz, Kamiński stworzą partię?

instytutPolska scena polityczna może być w najbliższym czasie bogatsza o nową partię. Mieliby ją tworzyć politycy, którzy w ostatnich latach wycofali się z polityki. Chodzi o trio w skład którego wchodzą: Roman Giertych, Kazimierz Marcinkiewicz oraz Michał Kamiński. Fundamentem na podstawie którego politycy chcą stworzyć nowa partie polityczną ma być Instytut Polityki Polskiej. Kontynuuj czytanie

PiS i SP odrzucą związki partnerskie

Ważą się losy związków partnerskich w Polsce. Debata odbędzie się w czwartek, wtedy też odbędzie się głosowanie nad trzema projektami ustaw, które zakładają szereg praw i obowiązków dla partnerów.

Polecam zajrzeć na stronę poświęconą związkom partnerskim: www.zwiazkipartnerskie.info

Za projekty odpowiadają Platforma Obywatelska oraz wspólnie Ruch Palikota i SLD. Projekty uwzględniają zarówno pary hetero, jak i homoseksualne. Wykluczają one jednak możliwość adopcji dzieci. Związki mogłyby być rejestrowane w urzędach stanu cywilnego, a to nakładałoby na partnerów zarówno prawa, jak i obowiązki. Byliby oni zobowiązani do wzajemnej opieki, włącznie z obowiązkiem alimentacyjnym. Zyskaliby za to prawo do ustawowego dziedziczenia, wglądu w informacje zdrowotne czy odmowy zeznać przeciwko partnerowi. Projekty RP i SLD umożliwiają też wspólne rozliczanie podatków, czego brak w projekcie platformy. Posłowie Palikota określają zresztą projekt PO jako marną kopię ich projektu, z pominięciem najważniejszych punktów.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski zapowiadają odrzucenie wniosków. Pis powołuje się przy tym na konstytucje, która określa „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. SP z kolei planuje złożyć 3 odrębne wnioski o odrzucenie projektów, które odbiera jako zagrożenie dla rodziny.

Podczas głosowania może się okazać, że w samym PO nie ma jednomyślności na ten temat. Autor projektu -Artur Dunin – sam stwierdza, że przy tym głosowaniu nie będzie obowiązywała dyscyplina klubowa, gdyż projekt ma charakter światopoglądowy. Inny poseł platformy, Jacek Żalek, zagłosuje przeciwko, gdyż stwierdza brak odpowiedniego przygotowania projektów od strony prawnej. Jego zdaniem projekty są niekonstytucyjne.

W PSL podczas głosowania również nie będzie obowiązywała dyscyplina klubowa. Wiele jednak wskazuje, że ze względu na chadecki charakter tej partii, większość posłów stronnictwa ludowego odrzuci projekty.

Zwolennicy wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich zapowiadają liczną manifestacje w dniu debaty, planują także swoją obecność na galerii sejmowej w trakcie głosowania. Tak więc czwartkowy dzień w sejmie może być wyjątkowo gorący.

O sprawie pisze również Stefczyk.info w artykule: PiS i SP przeciw związkom partnerskim.

Joanna Mucha, doktor ekonomii w ministerstwie sportu

Joanna Mucha i Donald Tusk

Joanna Mucha została mianowana przez Donalda Tuska na ministra (sama powiedziałaby – ministrę) sportu i turystyki rok temu, w rozpoczynającej się drugiej kadencji rządów PO. To była jedna z tych nominacji personalnych, które budziły powszechne zdziwienie (podobnie było w przypadku Jarosława Gowina na stanowisku ministra sprawiedliwości, czy zamiany Ewy Kopacz na Bartosza Arłukowicza na w resorcie zdrowia).

Urodzona w Płońsku, do Sejmu kandyduje od 2007 roku. Z Platformą Obywatelską związana jest od początków istnienia tej partii (wcześniej należała do Unii Wolności). Z wykształcenia jest ekonomistką (od pięciu lat w stopniu ?????? ????????? doktora). Wykładała między innymi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

I choć decyzja o jej nominacji wielu zdziwiła, Mucha nie jest pierwszą kobietą na tym stanowisku (wcześniej tą rolę pełniła Elżbieta Jakubiak). Objęła resort sportu w czasie ostatnich przygotowań do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Na nią spadły (pytanie w jakim stopniu słuszne, a w jakim nie) gromy związane z budową Stadionu Narodowego. Jednak nie grozi jej chyba odejście w takiej niesławie jak w przypadku Pawła Lipca (zatrzymanego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne) czy Marcina Drzewieckiego (ustąpił po aferze hazardowej).